Życie to nie tylko gry, zabawy i przyjemności, to również sprawy poważne. Coś nas złości, coś zawadza albo smuci. Coś na co nieszczególnie nie mamy wpływu ale przynajmniej staramy się napiętnować albo przekazać swoje zdanie na jakiś drażliwy temat.
NADZIEJA
Piszę sobie czasami,
wyszukuję potrzebne słowa
do tekstu pomiędzy kartkami
aby się rymował.
Sam ze sobą rozmawiam,
biję się z myślami.
Kreślę, mażę, poprawiam,
męczę się nad wersami.
Mych wierszy zbyt wiele nie ma,
dzieł moich nie znajdziecie
bo trudno o DOBRY temat
w tym pogmatwanym świecie.
Zło się rozpanoszyło,
z dobrem poszło na wojnę.
Teraz jest niezbyt miło -
- wrócą czasy spokojne!
Poniższy tekst powstał po informacji o zniszczeniach i bezmyślnej dewastacji obiektu sportowo-rekreacyjnego w pobliżu dawnego wysypiska. Nie ma zgody na takie zachowanie.
WANDALE
Trudno uwierzyć lecz są wśród nas tacy
co nie szanują niczyjej pracy.
Połamią, zdepczą, zepsują,
naśmiecą, zniszczą, zrujnują.
Rozsądek mając za nic,
zdemoralizowani do granic!
Ciekawe, czy tam gdzie mieszkają
też taki bałagan mają?
Matka posprząta, ugotuje,
a ten tylko chodzi i psuje.
Zabawki, meble, rowerek,
podepcze pod blokiem skwerek!
Ja nie wiem do kogo ta mowa,
takiego nic nie wychowa.
Ni szkoła, ni rodzic czy kara,
a nawet nikt się nie stara.
ONI są przecież wybrani,
to MY jesteśmy skazani!
APEL DO WIELMOŻY
Problem Wam wyjawię zaraz :
- U nas to jest taka władza,
której w ogóle nie przeszkadza
dmuchaw i kosiarek hałas.
Dawniej panowała cisza.
O dmuchawach nikt nie słyszał.
Dawniej po skoszeniu trawy
nie używał nikt dmuchawy!
Dzisiaj co dzień słyszę wycie,
uszy niszczą decybele.
Czy Wy tego nie słyszycie?
A potrzeba tak niewiele,
zwykła miotła - rzecz nie nowa,
która cicho zmiecie trawę.
Nie maszyna spalinowa -
- to by załatwiło sprawę.
I tu apel do wielmoży.
może kogoś to poruszy,
w końcu weźmie i pomoże
uratować nasze uszy!
Następny wierszyk dedykowany jest koledze " po kiju " , znaczy wędkarzowi takiemu jak ja , który z niezrozumiałych dla mnie przyczyn postanowił opuścić ten ziemski padół.
ROZLANA WODA
Jedni cieszą się z tego co mają,
choć nie zawsze głaszcze ich los.
Trzymają się życia i trwają
by problemom dać prztyczka w nos.
A drudzy całkiem przeciwnie.
Nie czują takiej potrzeby
i w chwilach załamania
odchodzą po prostu w niebyt.
Jak można stracić nadzieję
aż tak, by zrobić ten krok.
Złych myśli nikt nie rozwieje
i rzucasz się w bezdenny mrok?
Myślę, że gdzieś tam w niebie
- bo tu rozlana już woda -
Ktoś dobry czeka na Ciebie
i pomocną dłoń Tobie poda.