Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 27 stycznia 2026

Retrospekcja

     Czyli powtórka z rozrywki

     Coś co napisałem 30 lat temu i umieściłem w pierwszym poście,( który się rozpierzchł po całej karcie), postanowiłem przedstawić ponownie. Tekst uważam za wciąż aktualny mimo upływu lat i sam chętnie zaglądam do moich starych zapisków....

    SEN ŻYCIA

Siedząc w półmroku

oczekuję gościa.

Być może stanął na moment,

a ja nie potrafię Go zawołać.

Żeby Mu powiedzieć

o tym jak

siedząc w półmroku

oczekuję gościa.

Który z pewnością

nic o mnie nie wie,

i ma w nosie to,

że ja tutaj

siedząc w półmroku

oczekuję gościa.

Wielu jest takich

jak ja

z założonymi rękami

co

siedząc w półmroku

oczekują gościa.

Nie wiadomo skąd,

byleby przyszedł

i obudził nas

ze snu,

w którym to

siedząc w półmroku

oczekujemy gościa.




czwartek, 15 stycznia 2026

Na wesoło

      MOJEJ RYBEŃCE

Zmierz ciśnienie, weź tabletki,

wciągnij brzuch i zmień skarpetki!

Tak dba o mnie me kochanie 

zamiast podać mi śniadanie...

Gderasz - mówi moje słońce.

Ja cię przecież tylko wspieram.

Co dzień wiążę koniec z końcem

chroniąc cię od altzhajmera...

Fakt - nie młody ze mnie chłopak

bo na torcie same świeczki.

Wszystko robiłbym na opak,

słucham więc mojej gwiazdeczki.


    Wnuki moje od dawna były inspiracją mego wierszoklectwa i tak ciekawie się złożyło ze mniej więcej w tym samym czasie doznali kontuzji....Maciek ramienia a Ala stopy. Nie byłbym sobą gdybym tego nie wykorzystał 😊

     ZERO ZERO SIEDEM ( czyli tuż po północy )

Piękna ustawka - 

-sześciu ich było.

Rozkładam gości w mig,

że aż miło.

Bond by się zdziwił

jak się uwijam :

- jednemu z kopa,

drugiemu w ryja...

Po akcji wszystkich

 mam na sumieniu,

i tylko coś mi strzykło

w ramieniu.

Pewnie tej nocy,

kiedy " walczyłem ",

o nocną szafkę

 się uderzyłem.

Trzeciego dnia się

sprawa wydała :

- Ala w ustawce

 też udział brała

i teraz w gipsie

chodzi nieboga,

bo po kopnięciu

trzasła Jej noga.


   Na targu w Legionowie kupiłem książeczkę. Dawno temu autora poznałem troszeczkę. Zauroczony wielce kunsztem Marcjalisa, sam będę własne epigramy pisał. Jeden utwór to chyba za mało, żebym mógł powiedzieć, ze mi się udało?

   W NOC ŚWIĘTOJAŃSKĄ

O Kupało! Ty jedynie

prawdę znasz o owej nocy

gdy zaginął na festynie

młodzian piękny i uroczy.

Rodzic zrozpaczony wielce

doszukiwał się złych kręgów

co go pchnęły ku butelce.

Ale nie - to brak zasięgu!

Samo życie

       Życie to nie tylko gry, zabawy i przyjemności, to również sprawy poważne. Coś nas złości, coś zawadza albo smuci. Coś na co nieszczególnie nie mamy wpływu ale przynajmniej staramy się napiętnować albo przekazać swoje zdanie na jakiś drażliwy temat.

    NADZIEJA

Piszę sobie czasami,

wyszukuję potrzebne słowa

do tekstu pomiędzy kartkami

aby się rymował.

Sam ze sobą rozmawiam,

biję się z myślami.

Kreślę, mażę, poprawiam,

męczę się nad wersami.

Mych wierszy zbyt wiele nie ma,

dzieł moich nie znajdziecie

bo trudno o DOBRY temat

w tym pogmatwanym świecie.

Zło się rozpanoszyło,

z dobrem poszło na wojnę.

Teraz jest niezbyt miło -

- wrócą czasy spokojne!


     Poniższy tekst powstał po informacji o zniszczeniach i bezmyślnej dewastacji obiektu sportowo-rekreacyjnego w pobliżu dawnego wysypiska. Nie ma zgody na takie zachowanie.


   WANDALE

Trudno uwierzyć lecz są wśród nas tacy

co nie szanują niczyjej pracy.

Połamią, zdepczą, zepsują,

naśmiecą, zniszczą, zrujnują.

Rozsądek mając za nic,

zdemoralizowani do granic!

Ciekawe, czy tam gdzie mieszkają

też taki bałagan mają?

Matka posprząta, ugotuje,

a ten tylko chodzi i psuje.

Zabawki, meble, rowerek,

podepcze pod blokiem skwerek!

Ja nie wiem do kogo ta mowa,

takiego nic nie wychowa.

Ni szkoła, ni rodzic czy kara,

a nawet nikt się nie stara.

ONI są przecież wybrani,

to MY jesteśmy skazani!


   APEL DO WIELMOŻY

Problem Wam wyjawię zaraz :

- U nas to jest taka władza,

której w ogóle nie przeszkadza

dmuchaw i kosiarek hałas.

Dawniej panowała cisza.

O dmuchawach nikt nie słyszał.

Dawniej po skoszeniu trawy

nie używał nikt dmuchawy!

Dzisiaj co dzień słyszę wycie,

uszy niszczą decybele.

Czy Wy tego nie słyszycie?

A potrzeba tak niewiele, 

zwykła miotła - rzecz nie nowa,

która cicho zmiecie trawę.

Nie maszyna spalinowa - 

- to by załatwiło sprawę.

I tu apel do wielmoży.

może kogoś to poruszy,

w końcu weźmie i pomoże

uratować nasze uszy!

 

     Następny wierszyk dedykowany jest koledze " po kiju " , znaczy wędkarzowi takiemu jak ja , który z niezrozumiałych dla mnie przyczyn postanowił opuścić ten ziemski padół.

    ROZLANA WODA

Jedni cieszą się z tego co mają,

choć nie zawsze głaszcze ich los.

Trzymają się życia i trwają

by problemom dać prztyczka w nos.

A drudzy całkiem przeciwnie.

Nie czują takiej potrzeby

i w chwilach załamania

odchodzą po prostu w niebyt.

Jak można stracić nadzieję

aż tak, by zrobić ten krok.

Złych myśli nikt nie rozwieje

i rzucasz się w bezdenny mrok?

Myślę, że gdzieś tam w niebie

- bo tu rozlana już woda -

Ktoś dobry czeka na Ciebie

i pomocną dłoń Tobie poda.


środa, 14 stycznia 2026

Mam dwie córki

        I obie to kociary. Koty starszej to Różyczka i Sonik - tak sprytne i wdzięczne zarazem, doczekały wierszyka na ich temat. Kot młodszej córki dopiero pracuje na ten zaszczyt, a właściwie też dwa koty bo przecież matka ( poniżej na zdjęciu ) i jej niemal identyczna córka. Jak słyszałem - niezła rozrabiara.



          Sonik i Różyczka

Koty - zazwyczaj spokojne -

w nocy zaczynają wojnę.

Skaczą wszędzie i sprawdzają

co i gdzie do żarcia mają.

Chrupki, ciastka lub paluszki

i skarpetki spod poduszki.

Za firanką, na stoliku,

 na balkonie fiku-miku.

Jeden kot drugiego goni

a zazwyczaj jest to Sonik.

A Różyczka jak ofiara

uciec mu się zręcznie stara.

W końcu te szalone łowy

 łapą mu wybija z głowy!

Szkoda, że my nocą śpimy

i tych harców nie widzimy.

A ja wiem, bo to widziałem

gdyż tej nocy wiersz pisałem.

Teraz drzemią koty dwa, 

bo to przecież środek dnia!


      No to ciągniemy temat "starszej córki"

      Właśnie poleciła mi zakup kuli do masażu pleców. Sama to stosuje opierając się plecami o ścianę. Kupiłem, postawiłem , na szafce, na widoku, no i nie powiem - działa! Nie użyłem jej ani razu a plecy przestały boleć - od razu!

      Kolejny żarcik - Dobry interes

 Nie wiem, czy dobry interes zrobiłem.

Od własnej córki auto kupiłem.

W eksploatacji wyszły takie braki,

że nie wiem co myśleć a problem jest taki :

- Walnięte radio, brak nawigacji,

nie można ustawić normalnej stacji.

Świszczą uszczelki, nie działa klima,

zdarte opony, kluczyka ni ma.

Same problemy aż puchnie głowa

a to dopiero ledwie połowa

usterek, braków i niedomagań.

Tak uraczyła mnie moja Aga!

Jedyne za co mogę dziękować -

nie muszę tego autka tankować.

Co to się dzieje, zachodzę w głowę,

No bo zużycie to mam zerowe!

W końcu najlepsze - bo nawet gdyby -

nie miałbym czym teraz jeździć na ryby!

          A to kotka mojej szwagierki - taka z nas kocia rodzinka 😀 a poniżej ta rozrabiaka - córka kotki z pierwszego zdjęcia. Jak na razie ma wszystko wybaczone....ciekawe jak długo jeszcze ?






Z laską nad Wisłę

     Jestem wędkarzem regularnie opłacającym składki co roku, ale lubię też najzwyczajniej połazić, poobserwować naturę, poszukać materiału na koszyk albo kawałek kory do rzeźbienia. Albo dla samego spaceru, popatrzeć na wodę, innych wędkarzy czy pływających łodzi po Wiśle. Zdarzało się zaobserwować bobry, dziki, ptaki a nawet zaskrońca , który właśnie upolował sobie żabę.                                          W domu wieczorem czasami zapisuję moje spostrzeżenia w formie wierszyka czy rysunku albo wydłubuję coś z kawałka kory...

    Przechadzka

Poszedłem z laską nad Wisłę.

Koledzy się ze mnie śmiali :

- Na laskę nić tu nie złapiesz,

a myśmy nawyciągali.

Leszcze, klenie i płocie,

Do tego uklejek parę...

Późno, więc myśl o powrocie.

Podparłem się ile mogę

i nieco pokuśtykując

ruszyłem w powrotną drogę.

Może jutro tu przyjdę.

Laskę odwieszę na kołek

i z wędką - tak jak należy -

pomaszeruję na " dołek".


    Zabrzmiało nieco cmentarnie ale tak nazywam miejsce gdzie chodzę na ryby.





                                    Sum na zdjęciu nie miał wymaganego wymiaru - wrócił do wody.


wtorek, 13 stycznia 2026

Ablacja 09 2024

     Do tej pory nie znałem nawet takiego słowa, a jest to zabieg medyczny na sercu. Częstoskurcz, arytmia pojawiające się w sposób nieprzewidywalny nie pozwalały na spokojne życie. Po tym zabiegu wszystko się unormowało. Jedynym mankamentem jest codzienna garść tabletek...

     Zabieg ten wykonano na moim sercu w Łódzkim szpitalu położonym pomiędzy dwoma ulicami : - Pomorska i Czechosłowacka. Oczywiście bardzo szybko znalazłem połączenie pomiędzy łodzią, morzem i krajem ( wprawdzie już nie istniejącym ) na południu, i tak oto powstało coś takiego :


       Budynek ma piętnaście pięter i to co widzicie to widok na parking przed szpitalem.

poniedziałek, 12 stycznia 2026

Zagraniczne wojaże

      Sprawozdanie

Przyleciałem, pozwiedzałem,

popatrzyłem tu i tam.

Choć nie wszystko rozumiałem,

kraj jak inne które znam.

poza tym że :

- Mają króla i królową,

i księżniczki, mówię Wam.

Ja te rzeczy jak pamiętam

w Polsce raczej z bajek znam.

Tutaj czuje się historię,

tutaj kwitnie turystyka,

przez co jak zauważyłem

trudno spotkać jest Anglika.

No i oczopląs na drogach,

aż mnie mdli i boli brzuch,

kiedy jadę samochodem,

przez ten lewostronny ruch.

Mówiąc krótko :

- Anglia to jest zagranica.

Jest inaczej, nie zaprzeczysz,

ale jak mi się wydaje

w Polsce są dziwniejsze rzeczy!


     Niedługo potem wnuki wyjechały z jednym z rodziców i sobie zażartowałem, że ktoś musiał im ukraść telefony, bo aż niemożliwe, żeby się nie odezwały czy pochwaliły jakąś fotką. I z tej irytacji powstało coś takiego :

  Nie wytrzymałem,

bo cóż tu powiedzieć?

Jak długo można 

w tym domu siedzieć?

Wakacje w pełni,

piękna pogoda.

Na Włoskiej ziemi

słońce i woda.

Wnuki zwiedzają

ten piękny kraj,

gdzie Rzym i Neapol

i wszystko naj...

My tez tu kochani

Wenecję mamy -

- wprawdzie pizzeria

lecz nie pogardzamy.

Na grzyby, na ryby,

na basen - powoli,

o ile zdrowie

na to pozwoli.

Zazdroszczę Wam trochę

lecz proszę, zwiedzajcie

i tylko częściej się odzywajcie!


     Pomogło...na chwilę😒

Czarny...ptak

   Doprawdy nie wiem co to za ptak,

co gada do siebie : - kr tak, kr tak!

Jest cały czarny, czarny ma dziób,

czarny od skrzydeł do samych stóp. 

A raczej szponów, bo takie ma.

To nie jest wrona co mówi : - kra!

Nie kawka, nie kruk, nie szpak ani kos.

Przejrzałem albumów już cały stos

i dalej nie wiem co ględzi na płocie.

Kto mnie oświeci tego ozłocę!

Jak go spotykam gdy czasem gada,

próbuję tak samo mu odpowiadać.

On wtedy cichnie lub odlatuje,

po prostu całkiem mnie ignoruje.

GAPA jest ze mnie - aż nie do wiary,

bo dziób nie czarny ma ale szary!

A co tam gada chyba już znam :

- Odejdź człowieku, chciałbym być sam!


Tak było w styczniu 2025

   Styczeń 2026 wciąż mrozi nie dając polepić więc wróćmy do stycznia 2025 roku - był nieco łaskawszy.













 Takie figury można było spotkać w Łasku poprzedniej zimy. 


  Na mrozie trudno cokolwiek ulepić i trzeba poczekać choć odrobiny odwilży. Jednak pamiętam Rok Jana Łaskiego - udało mi się wówczas ulepić owegoż siedzącego na ławeczce pod biblioteką. I chwycił mróz. Fajnie się złożyło - myślę - przynajmniej dłużej postoi. Niestety ktoś przez kilka nocy urywał i niszczył figurze głowę! Nie dało się naprawić na miejscu więc udostępniono mi ogrzewane pomieszczenie gdzie spokojnie mogłem ulepić nową głowę. Ten ktoś jednak był uparty, tak że po kilkakrotnej naprawie dokończył swego i już nie było co naprawiać. Mimo to każdej kolejnej zimy staram się w miarę możliwości ulepić coś ciekawego, albo powielam utarte wzory i wszystkim życzę wesołej zabawy i oby nikt nie niszczył Waszych rzeźb śniegowych.

niedziela, 11 stycznia 2026

A może tak czarny humor?

 


      Humoreska makabreska

Spotkałem doktora

i o radę proszę -

- Cierpię niesłychanie,

już dłużej nie zniosę!

Strasznie mi jest zimno

i coś gniecie w szyję...

- No bo jest pan w trumnie,

przecież pan nie żyje!

W słonku się grzało za młodu,

wąchało się kwiatki na łące,

a teraz już tylko od spodu,

i nie są już takie pachnące.

Samą radą niestety

niewiele tu zmienię,

lecz gorąco polecam :

- zmień pan nastawienie.

Na tę dolegliwość

jedynie pomoże

postawić nagrobek

w cieplejszym kolorze.

Powinien się pan cieszyć,

uśmiechać do żony.

Przecież jest pan, jak mniemam

dobrze ułożony!

Bałtyk - wrzesień 2025

 





    Pesy i pozy


Cudowna plaża

nad pięknym morzem.

Świetne bursztyny

w każdym kolorze.

Wielce magiczne

 słońca zachody.

Tłum wczasowiczek

pięknych i młodych.

Wszystko to ekstra

 natury dary,

tylko ja tutaj

brzydki i stary...


Ale bałtycki

klimat czaruje.

Tutaj się zamki

z piasku buduje.

Latawce puszcza,

biega na boso,

jak dawno temu

poranną rosą.

A jeszcze kiedy

wyskoczę z wody,

znowu się czuję

piękny i młody!

sobota, 10 stycznia 2026

Zima 2025/2026

 









             Mam nadzieję, że to nie wszystko tej zimy...

Usprawiedliwienie

         Dawno nic nie opublikowałem co bezpośrednio wiąże się z kłopotami ze zdrowiem ( moim oczywiście ) co nie znaczy, że całkiem zaniechałem mojego wierszoklectwa. Jednak sprawy badań czy leczenia szpitalnego uważałem za mało atrakcyjne do szerszej publikacji. A może jestem w błędzie i kogoś to zainteresuje? Ciekaw jestem - dajcie znać w komentarzach...

          Ogólnie nazwałem to " narzekanki " :

    Już lepiej nigdy nie będzie

w tym pabianickim Skanmedzie.

Wiem, bo byłem tu nieraz

a nawet jestem tu teraz

 i czekam stojąc w kolejce

poirytowany wielce.

Spóźniony lekarz żartuje

bo jest a nie przyjmuje.

Ma niewykonalne zadanie

w pięć minut zrobić badanie.

Harmider robi się wielki,

ludzie chcą wejść bez kolejki

i mimo, że czas upływa

pacjentów tylko przybywa!

I kto mi szczerze odpowie,

leczymy czy tracimy zdrowie?


        Kolejna narzekanka :

   Kolonoskopia i ....

   Ja nie myślałem, że będę w stanie

wytrzymać dzielnie takie badanie.

I to nie była żadna pomyłka,

musiałem swego nastawić tyłka.

Właściwie nie ma tu o czym gadać, 

po prostu trzeba te rzeczy zbadać.

to gastroskopia najgorszą była

przez to że strasznie mi się dłużyła,

i tutaj prawie się udusiłem.

lecz się udało no i przeżyłem!

Histopatolog teraz mi powie

jak to naprawdę jest z moim zdrowiem.

Zagryzam wargi stojąc przy murze,

kciuk będzie w dole czy jednak w górze?

              Trzy tygodnie później...

   Odebrać wynik? Horror, wariacja!

Gdzie umieszczona ta administracja!

Skrzypiące drzwi...korytarz długi...

Nie spodziewałem się takiej obsługi.

Przy prosektorium wynik dostałem,

dobry...a co innego się spodziewałem.


          Zakończę optymistycznie...

   Już nie młody ale co tam

nie czas myśleć o kłopotach

lecz po drogach życia krętych

iść z pomocą wszystkich świętych.

Od choroby, od pieniędzy

by żyć w zdrowiu, nie być w nędzy.

Od pożaru, od kradzieży

i w co tylko ktoś tam wierzy.

Iść pomimo przeciwności 

póki niosą stare kości.

By z pomocą diet i leków

dotrwać do pięknego wieku.


                Pozdrawiam wszystkich w tym Nowym 2026 Roku.


Podziękowania

 

                         

                                  Ulepiłem bałwana   

                                  co ładną buzię ma,

                                  z pieskiem na kolanach

                                  i następnego dnia

                                  piszą, że autor nieznany,

                                  że dzieło, że się podoba,

                                  że jestem poszukiwany

                                  i że będzie nagroda!

                                  Od dawna ze śniegiem się bratam

                                  i jestem mocno wzruszony,

                                  że w końcu na stare lata

                                  zostałem zauważony.

                                  Czekają nowe wyzwania

                                  choć zdrowie nie dopisuje,

                                   a za te słowa uznania

                                   wszystkim bardzo dziękuję.