MOJEJ RYBEŃCE
Zmierz ciśnienie, weź tabletki,
wciągnij brzuch i zmień skarpetki!
Tak dba o mnie me kochanie
zamiast podać mi śniadanie...
Gderasz - mówi moje słońce.
Ja cię przecież tylko wspieram.
Co dzień wiążę koniec z końcem
chroniąc cię od altzhajmera...
Fakt - nie młody ze mnie chłopak
bo na torcie same świeczki.
Wszystko robiłbym na opak,
słucham więc mojej gwiazdeczki.
Wnuki moje od dawna były inspiracją mego wierszoklectwa i tak ciekawie się złożyło ze mniej więcej w tym samym czasie doznali kontuzji....Maciek ramienia a Ala stopy. Nie byłbym sobą gdybym tego nie wykorzystał 😊
ZERO ZERO SIEDEM ( czyli tuż po północy )
Piękna ustawka -
-sześciu ich było.
Rozkładam gości w mig,
że aż miło.
Bond by się zdziwił
jak się uwijam :
- jednemu z kopa,
drugiemu w ryja...
Po akcji wszystkich
mam na sumieniu,
i tylko coś mi strzykło
w ramieniu.
Pewnie tej nocy,
kiedy " walczyłem ",
o nocną szafkę
się uderzyłem.
Trzeciego dnia się
sprawa wydała :
- Ala w ustawce
też udział brała
i teraz w gipsie
chodzi nieboga,
bo po kopnięciu
trzasła Jej noga.
Na targu w Legionowie kupiłem książeczkę. Dawno temu autora poznałem troszeczkę. Zauroczony wielce kunsztem Marcjalisa, sam będę własne epigramy pisał. Jeden utwór to chyba za mało, żebym mógł powiedzieć, ze mi się udało?
W NOC ŚWIĘTOJAŃSKĄ
O Kupało! Ty jedynie
prawdę znasz o owej nocy
gdy zaginął na festynie
młodzian piękny i uroczy.
Rodzic zrozpaczony wielce
doszukiwał się złych kręgów
co go pchnęły ku butelce.
Ale nie - to brak zasięgu!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz