Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 15 stycznia 2026

Na wesoło

      MOJEJ RYBEŃCE

Zmierz ciśnienie, weź tabletki,

wciągnij brzuch i zmień skarpetki!

Tak dba o mnie me kochanie 

zamiast podać mi śniadanie...

Gderasz - mówi moje słońce.

Ja cię przecież tylko wspieram.

Co dzień wiążę koniec z końcem

chroniąc cię od altzhajmera...

Fakt - nie młody ze mnie chłopak

bo na torcie same świeczki.

Wszystko robiłbym na opak,

słucham więc mojej gwiazdeczki.


    Wnuki moje od dawna były inspiracją mego wierszoklectwa i tak ciekawie się złożyło ze mniej więcej w tym samym czasie doznali kontuzji....Maciek ramienia a Ala stopy. Nie byłbym sobą gdybym tego nie wykorzystał 😊

     ZERO ZERO SIEDEM ( czyli tuż po północy )

Piękna ustawka - 

-sześciu ich było.

Rozkładam gości w mig,

że aż miło.

Bond by się zdziwił

jak się uwijam :

- jednemu z kopa,

drugiemu w ryja...

Po akcji wszystkich

 mam na sumieniu,

i tylko coś mi strzykło

w ramieniu.

Pewnie tej nocy,

kiedy " walczyłem ",

o nocną szafkę

 się uderzyłem.

Trzeciego dnia się

sprawa wydała :

- Ala w ustawce

 też udział brała

i teraz w gipsie

chodzi nieboga,

bo po kopnięciu

trzasła Jej noga.


   Na targu w Legionowie kupiłem książeczkę. Dawno temu autora poznałem troszeczkę. Zauroczony wielce kunsztem Marcjalisa, sam będę własne epigramy pisał. Jeden utwór to chyba za mało, żebym mógł powiedzieć, ze mi się udało?

   W NOC ŚWIĘTOJAŃSKĄ

O Kupało! Ty jedynie

prawdę znasz o owej nocy

gdy zaginął na festynie

młodzian piękny i uroczy.

Rodzic zrozpaczony wielce

doszukiwał się złych kręgów

co go pchnęły ku butelce.

Ale nie - to brak zasięgu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz