Byłem wczoraj nad rzeką poszukać nowych witek bo stare , które miałem na balkonie już zbyt przeschły i łamią się podczas plecenia. Okazało się to dosyć trudne do zrealizowania. Tam gdzie wcześniej pozyskiwałem materiał przy wale przeciwpowodziowym robiono wycinkę i piękne niegdyś zarośla znikły a reszta pousychała nie dając odrostów. W innym z kolei miejscu mam konkurencję w postaci bobrów. Więc chociaż tyle korzystam co mi łaskawie zostawią. Przynajmniej na jeden koszyk się uzbiera. Zastanawiam się czy aby nie zagospodarować jakiegoś miejsca nad rzeką i założyć własną uprawę wikliny, tak na dziko. A póki co mam to co znajdę...
Jedna koszykarka na Yutube stwierdziła , że jak już sam spróbujesz to potem już nie można przestać i co jakis czas powstają nowe plecionki ... tak jest i ze mną 😃 No i jest ! Przyda się na grzybki jesienią...Łączna liczba wyświetleń
sobota, 14 marca 2026
czwartek, 5 marca 2026
Wieczna zabawa
Obejrzałem wczoraj w telewizji program , wywiad z Urszulą Dudziak i zostałem oczarowany energią jaką emanowała pomimo wieku ( ponad osiemdziesiątka ! ). Twierdziła, że życie tak naprawdę zaczyna się po sześćdziesiątce i dopiero teraz - o ile zadbamy o swoje zdrowie - możemy pokazać jak się bawić i być zadowolonym z życia i piąć się wciąż do góry a nie w dół. Godna polecenia postawa - popieram - i sam staram się tak właśnie żyć. Przy każdej nadarzającej się okazji staram się stworzyć coś z niczego : - piasek, śnieg, witki wierzbowe, kora, patyki, glina. Przy czym moje wyroby maja jedną wadę - są nietrwałe i gdyby nie fantastyczny wynalazek fotografii ciężko byłoby się czymkolwiek pochwalić. A tak - proszę bardzo :
Kiedy tworzę TE rzeczy świetnie się bawię ze świadomością , że ktoś kto przypadkiem trafi i zobaczy TE rzeczy, to z pewnością się uśmiechnie.
środa, 11 lutego 2026
Bałwan
Udało się znaleźć nieco śniegu zgarniętego z parkingu pod Lidlem. Wprawdzie już nieco zbrylony ale w miarę plastyczny i oto efekt...
Najpierw przy pomocy łopaty trzeba było usypać odpowiednią bryłę a potem to już proste....
Fajna zabawa ale bez przesady.....łatwo się spocić i przeziębić ( co już mi się przydarzyło ) więc zachowajcie umiar, żeby nie trzeba było zaraz chodzić po lekarzach...
wtorek, 27 stycznia 2026
Retrospekcja
Czyli powtórka z rozrywki
Coś co napisałem 30 lat temu i umieściłem w pierwszym poście,( który się rozpierzchł po całej karcie), postanowiłem przedstawić ponownie. Tekst uważam za wciąż aktualny mimo upływu lat i sam chętnie zaglądam do moich starych zapisków....
SEN ŻYCIA
Siedząc w półmroku
oczekuję gościa.
Być może stanął na moment,
a ja nie potrafię Go zawołać.
Żeby Mu powiedzieć
o tym jak
siedząc w półmroku
oczekuję gościa.
Który z pewnością
nic o mnie nie wie,
i ma w nosie to,
że ja tutaj
siedząc w półmroku
oczekuję gościa.
Wielu jest takich
jak ja
z założonymi rękami
co
siedząc w półmroku
oczekują gościa.
Nie wiadomo skąd,
byleby przyszedł
i obudził nas
ze snu,
w którym to
siedząc w półmroku
oczekujemy gościa.
czwartek, 22 stycznia 2026
czwartek, 15 stycznia 2026
Na wesoło
MOJEJ RYBEŃCE
Zmierz ciśnienie, weź tabletki,
wciągnij brzuch i zmień skarpetki!
Tak dba o mnie me kochanie
zamiast podać mi śniadanie...
Gderasz - mówi moje słońce.
Ja cię przecież tylko wspieram.
Co dzień wiążę koniec z końcem
chroniąc cię od altzhajmera...
Fakt - nie młody ze mnie chłopak
bo na torcie same świeczki.
Wszystko robiłbym na opak,
słucham więc mojej gwiazdeczki.
Wnuki moje od dawna były inspiracją mego wierszoklectwa i tak ciekawie się złożyło ze mniej więcej w tym samym czasie doznali kontuzji....Maciek ramienia a Ala stopy. Nie byłbym sobą gdybym tego nie wykorzystał 😊
ZERO ZERO SIEDEM ( czyli tuż po północy )
Piękna ustawka -
-sześciu ich było.
Rozkładam gości w mig,
że aż miło.
Bond by się zdziwił
jak się uwijam :
- jednemu z kopa,
drugiemu w ryja...
Po akcji wszystkich
mam na sumieniu,
i tylko coś mi strzykło
w ramieniu.
Pewnie tej nocy,
kiedy " walczyłem ",
o nocną szafkę
się uderzyłem.
Trzeciego dnia się
sprawa wydała :
- Ala w ustawce
też udział brała
i teraz w gipsie
chodzi nieboga,
bo po kopnięciu
trzasła Jej noga.
Na targu w Legionowie kupiłem książeczkę. Dawno temu autora poznałem troszeczkę. Zauroczony wielce kunsztem Marcjalisa, sam będę własne epigramy pisał. Jeden utwór to chyba za mało, żebym mógł powiedzieć, ze mi się udało?
W NOC ŚWIĘTOJAŃSKĄ
O Kupało! Ty jedynie
prawdę znasz o owej nocy
gdy zaginął na festynie
młodzian piękny i uroczy.
Rodzic zrozpaczony wielce
doszukiwał się złych kręgów
co go pchnęły ku butelce.
Ale nie - to brak zasięgu!
Samo życie
Życie to nie tylko gry, zabawy i przyjemności, to również sprawy poważne. Coś nas złości, coś zawadza albo smuci. Coś na co nieszczególnie nie mamy wpływu ale przynajmniej staramy się napiętnować albo przekazać swoje zdanie na jakiś drażliwy temat.
NADZIEJA
Piszę sobie czasami,
wyszukuję potrzebne słowa
do tekstu pomiędzy kartkami
aby się rymował.
Sam ze sobą rozmawiam,
biję się z myślami.
Kreślę, mażę, poprawiam,
męczę się nad wersami.
Mych wierszy zbyt wiele nie ma,
dzieł moich nie znajdziecie
bo trudno o DOBRY temat
w tym pogmatwanym świecie.
Zło się rozpanoszyło,
z dobrem poszło na wojnę.
Teraz jest niezbyt miło -
- wrócą czasy spokojne!
Poniższy tekst powstał po informacji o zniszczeniach i bezmyślnej dewastacji obiektu sportowo-rekreacyjnego w pobliżu dawnego wysypiska. Nie ma zgody na takie zachowanie.
WANDALE
Trudno uwierzyć lecz są wśród nas tacy
co nie szanują niczyjej pracy.
Połamią, zdepczą, zepsują,
naśmiecą, zniszczą, zrujnują.
Rozsądek mając za nic,
zdemoralizowani do granic!
Ciekawe, czy tam gdzie mieszkają
też taki bałagan mają?
Matka posprząta, ugotuje,
a ten tylko chodzi i psuje.
Zabawki, meble, rowerek,
podepcze pod blokiem skwerek!
Ja nie wiem do kogo ta mowa,
takiego nic nie wychowa.
Ni szkoła, ni rodzic czy kara,
a nawet nikt się nie stara.
ONI są przecież wybrani,
to MY jesteśmy skazani!
APEL DO WIELMOŻY
Problem Wam wyjawię zaraz :
- U nas to jest taka władza,
której w ogóle nie przeszkadza
dmuchaw i kosiarek hałas.
Dawniej panowała cisza.
O dmuchawach nikt nie słyszał.
Dawniej po skoszeniu trawy
nie używał nikt dmuchawy!
Dzisiaj co dzień słyszę wycie,
uszy niszczą decybele.
Czy Wy tego nie słyszycie?
A potrzeba tak niewiele,
zwykła miotła - rzecz nie nowa,
która cicho zmiecie trawę.
Nie maszyna spalinowa -
- to by załatwiło sprawę.
I tu apel do wielmoży.
może kogoś to poruszy,
w końcu weźmie i pomoże
uratować nasze uszy!
Następny wierszyk dedykowany jest koledze " po kiju " , znaczy wędkarzowi takiemu jak ja , który z niezrozumiałych dla mnie przyczyn postanowił opuścić ten ziemski padół.
ROZLANA WODA
Jedni cieszą się z tego co mają,
choć nie zawsze głaszcze ich los.
Trzymają się życia i trwają
by problemom dać prztyczka w nos.
A drudzy całkiem przeciwnie.
Nie czują takiej potrzeby
i w chwilach załamania
odchodzą po prostu w niebyt.
Jak można stracić nadzieję
aż tak, by zrobić ten krok.
Złych myśli nikt nie rozwieje
i rzucasz się w bezdenny mrok?
Myślę, że gdzieś tam w niebie
- bo tu rozlana już woda -
Ktoś dobry czeka na Ciebie
i pomocną dłoń Tobie poda.
środa, 14 stycznia 2026
Mam dwie córki
I obie to kociary. Koty starszej to Różyczka i Sonik - tak sprytne i wdzięczne zarazem, doczekały wierszyka na ich temat. Kot młodszej córki dopiero pracuje na ten zaszczyt, a właściwie też dwa koty bo przecież matka ( poniżej na zdjęciu ) i jej niemal identyczna córka. Jak słyszałem - niezła rozrabiara.
Sonik i Różyczka
Koty - zazwyczaj spokojne -
w nocy zaczynają wojnę.
Skaczą wszędzie i sprawdzają
co i gdzie do żarcia mają.
Chrupki, ciastka lub paluszki
i skarpetki spod poduszki.
Za firanką, na stoliku,
na balkonie fiku-miku.
Jeden kot drugiego goni
a zazwyczaj jest to Sonik.
A Różyczka jak ofiara
uciec mu się zręcznie stara.
W końcu te szalone łowy
łapą mu wybija z głowy!
Szkoda, że my nocą śpimy
i tych harców nie widzimy.
A ja wiem, bo to widziałem
gdyż tej nocy wiersz pisałem.
Teraz drzemią koty dwa,
bo to przecież środek dnia!
No to ciągniemy temat "starszej córki"
Właśnie poleciła mi zakup kuli do masażu pleców. Sama to stosuje opierając się plecami o ścianę. Kupiłem, postawiłem , na szafce, na widoku, no i nie powiem - działa! Nie użyłem jej ani razu a plecy przestały boleć - od razu!
Kolejny żarcik - Dobry interes
Nie wiem, czy dobry interes zrobiłem.
Od własnej córki auto kupiłem.
W eksploatacji wyszły takie braki,
że nie wiem co myśleć a problem jest taki :
- Walnięte radio, brak nawigacji,
nie można ustawić normalnej stacji.
Świszczą uszczelki, nie działa klima,
zdarte opony, kluczyka ni ma.
Same problemy aż puchnie głowa
a to dopiero ledwie połowa
usterek, braków i niedomagań.
Tak uraczyła mnie moja Aga!
Jedyne za co mogę dziękować -
nie muszę tego autka tankować.
Co to się dzieje, zachodzę w głowę,
No bo zużycie to mam zerowe!
W końcu najlepsze - bo nawet gdyby -
nie miałbym czym teraz jeździć na ryby!
A to kotka mojej szwagierki - taka z nas kocia rodzinka 😀 a poniżej ta rozrabiaka - córka kotki z pierwszego zdjęcia. Jak na razie ma wszystko wybaczone....ciekawe jak długo jeszcze ?Z laską nad Wisłę
Jestem wędkarzem regularnie opłacającym składki co roku, ale lubię też najzwyczajniej połazić, poobserwować naturę, poszukać materiału na koszyk albo kawałek kory do rzeźbienia. Albo dla samego spaceru, popatrzeć na wodę, innych wędkarzy czy pływających łodzi po Wiśle. Zdarzało się zaobserwować bobry, dziki, ptaki a nawet zaskrońca , który właśnie upolował sobie żabę. W domu wieczorem czasami zapisuję moje spostrzeżenia w formie wierszyka czy rysunku albo wydłubuję coś z kawałka kory...
Przechadzka
Poszedłem z laską nad Wisłę.
Koledzy się ze mnie śmiali :
- Na laskę nić tu nie złapiesz,
a myśmy nawyciągali.
Leszcze, klenie i płocie,
Do tego uklejek parę...
Późno, więc myśl o powrocie.
Podparłem się ile mogę
i nieco pokuśtykując
ruszyłem w powrotną drogę.
Może jutro tu przyjdę.
Laskę odwieszę na kołek
i z wędką - tak jak należy -
pomaszeruję na " dołek".
Zabrzmiało nieco cmentarnie ale tak nazywam miejsce gdzie chodzę na ryby.
Sum na zdjęciu nie miał wymaganego wymiaru - wrócił do wody.
wtorek, 13 stycznia 2026
Ablacja 09 2024
Do tej pory nie znałem nawet takiego słowa, a jest to zabieg medyczny na sercu. Częstoskurcz, arytmia pojawiające się w sposób nieprzewidywalny nie pozwalały na spokojne życie. Po tym zabiegu wszystko się unormowało. Jedynym mankamentem jest codzienna garść tabletek...
Zabieg ten wykonano na moim sercu w Łódzkim szpitalu położonym pomiędzy dwoma ulicami : - Pomorska i Czechosłowacka. Oczywiście bardzo szybko znalazłem połączenie pomiędzy łodzią, morzem i krajem ( wprawdzie już nie istniejącym ) na południu, i tak oto powstało coś takiego :
Budynek ma piętnaście pięter i to co widzicie to widok na parking przed szpitalem.
poniedziałek, 12 stycznia 2026
Zagraniczne wojaże
Sprawozdanie
Przyleciałem, pozwiedzałem,
popatrzyłem tu i tam.
Choć nie wszystko rozumiałem,
kraj jak inne które znam.
poza tym że :
- Mają króla i królową,
i księżniczki, mówię Wam.
Ja te rzeczy jak pamiętam
w Polsce raczej z bajek znam.
Tutaj czuje się historię,
tutaj kwitnie turystyka,
przez co jak zauważyłem
trudno spotkać jest Anglika.
No i oczopląs na drogach,
aż mnie mdli i boli brzuch,
kiedy jadę samochodem,
przez ten lewostronny ruch.
Mówiąc krótko :
- Anglia to jest zagranica.
Jest inaczej, nie zaprzeczysz,
ale jak mi się wydaje
w Polsce są dziwniejsze rzeczy!
Niedługo potem wnuki wyjechały z jednym z rodziców i sobie zażartowałem, że ktoś musiał im ukraść telefony, bo aż niemożliwe, żeby się nie odezwały czy pochwaliły jakąś fotką. I z tej irytacji powstało coś takiego :
Nie wytrzymałem,
bo cóż tu powiedzieć?
Jak długo można
w tym domu siedzieć?
Wakacje w pełni,
piękna pogoda.
Na Włoskiej ziemi
słońce i woda.
Wnuki zwiedzają
ten piękny kraj,
gdzie Rzym i Neapol
i wszystko naj...
My tez tu kochani
Wenecję mamy -
- wprawdzie pizzeria
lecz nie pogardzamy.
Na grzyby, na ryby,
na basen - powoli,
o ile zdrowie
na to pozwoli.
Zazdroszczę Wam trochę
lecz proszę, zwiedzajcie
i tylko częściej się odzywajcie!
Pomogło...na chwilę😒
Czarny...ptak
Doprawdy nie wiem co to za ptak,
co gada do siebie : - kr tak, kr tak!
Jest cały czarny, czarny ma dziób,
czarny od skrzydeł do samych stóp.
A raczej szponów, bo takie ma.
To nie jest wrona co mówi : - kra!
Nie kawka, nie kruk, nie szpak ani kos.
Przejrzałem albumów już cały stos
i dalej nie wiem co ględzi na płocie.
Kto mnie oświeci tego ozłocę!
Jak go spotykam gdy czasem gada,
próbuję tak samo mu odpowiadać.
On wtedy cichnie lub odlatuje,
po prostu całkiem mnie ignoruje.
GAPA jest ze mnie - aż nie do wiary,
bo dziób nie czarny ma ale szary!
A co tam gada chyba już znam :
- Odejdź człowieku, chciałbym być sam!
Tak było w styczniu 2025
Styczeń 2026 wciąż mrozi nie dając polepić więc wróćmy do stycznia 2025 roku - był nieco łaskawszy.
Takie figury można było spotkać w Łasku poprzedniej zimy.
Na mrozie trudno cokolwiek ulepić i trzeba poczekać choć odrobiny odwilży. Jednak pamiętam Rok Jana Łaskiego - udało mi się wówczas ulepić owegoż siedzącego na ławeczce pod biblioteką. I chwycił mróz. Fajnie się złożyło - myślę - przynajmniej dłużej postoi. Niestety ktoś przez kilka nocy urywał i niszczył figurze głowę! Nie dało się naprawić na miejscu więc udostępniono mi ogrzewane pomieszczenie gdzie spokojnie mogłem ulepić nową głowę. Ten ktoś jednak był uparty, tak że po kilkakrotnej naprawie dokończył swego i już nie było co naprawiać. Mimo to każdej kolejnej zimy staram się w miarę możliwości ulepić coś ciekawego, albo powielam utarte wzory i wszystkim życzę wesołej zabawy i oby nikt nie niszczył Waszych rzeźb śniegowych.
niedziela, 11 stycznia 2026
A może tak czarny humor?
Humoreska makabreska
Spotkałem doktora
i o radę proszę -
- Cierpię niesłychanie,
już dłużej nie zniosę!
Strasznie mi jest zimno
i coś gniecie w szyję...
- No bo jest pan w trumnie,
przecież pan nie żyje!
W słonku się grzało za młodu,
wąchało się kwiatki na łące,
a teraz już tylko od spodu,
i nie są już takie pachnące.
Samą radą niestety
niewiele tu zmienię,
lecz gorąco polecam :
- zmień pan nastawienie.
Na tę dolegliwość
jedynie pomoże
postawić nagrobek
w cieplejszym kolorze.
Powinien się pan cieszyć,
uśmiechać do żony.
Przecież jest pan, jak mniemam
dobrze ułożony!
Bałtyk - wrzesień 2025
Pesy i pozy
Cudowna plaża
nad pięknym morzem.
Świetne bursztyny
w każdym kolorze.
Wielce magiczne
słońca zachody.
Tłum wczasowiczek
pięknych i młodych.
Wszystko to ekstra
natury dary,
tylko ja tutaj
brzydki i stary...
Ale bałtycki
klimat czaruje.
Tutaj się zamki
z piasku buduje.
Latawce puszcza,
biega na boso,
jak dawno temu
poranną rosą.
A jeszcze kiedy
wyskoczę z wody,
znowu się czuję
piękny i młody!
sobota, 10 stycznia 2026
Usprawiedliwienie
Dawno nic nie opublikowałem co bezpośrednio wiąże się z kłopotami ze zdrowiem ( moim oczywiście ) co nie znaczy, że całkiem zaniechałem mojego wierszoklectwa. Jednak sprawy badań czy leczenia szpitalnego uważałem za mało atrakcyjne do szerszej publikacji. A może jestem w błędzie i kogoś to zainteresuje? Ciekaw jestem - dajcie znać w komentarzach...
Ogólnie nazwałem to " narzekanki " :
Już lepiej nigdy nie będzie
w tym pabianickim Skanmedzie.
Wiem, bo byłem tu nieraz
a nawet jestem tu teraz
i czekam stojąc w kolejce
poirytowany wielce.
Spóźniony lekarz żartuje
bo jest a nie przyjmuje.
Ma niewykonalne zadanie
w pięć minut zrobić badanie.
Harmider robi się wielki,
ludzie chcą wejść bez kolejki
i mimo, że czas upływa
pacjentów tylko przybywa!
I kto mi szczerze odpowie,
leczymy czy tracimy zdrowie?
Kolejna narzekanka :
Kolonoskopia i ....
Ja nie myślałem, że będę w stanie
wytrzymać dzielnie takie badanie.
I to nie była żadna pomyłka,
musiałem swego nastawić tyłka.
Właściwie nie ma tu o czym gadać,
po prostu trzeba te rzeczy zbadać.
to gastroskopia najgorszą była
przez to że strasznie mi się dłużyła,
i tutaj prawie się udusiłem.
lecz się udało no i przeżyłem!
Histopatolog teraz mi powie
jak to naprawdę jest z moim zdrowiem.
Zagryzam wargi stojąc przy murze,
kciuk będzie w dole czy jednak w górze?
Trzy tygodnie później...
Odebrać wynik? Horror, wariacja!
Gdzie umieszczona ta administracja!
Skrzypiące drzwi...korytarz długi...
Nie spodziewałem się takiej obsługi.
Przy prosektorium wynik dostałem,
dobry...a co innego się spodziewałem.
Zakończę optymistycznie...
Już nie młody ale co tam
nie czas myśleć o kłopotach
lecz po drogach życia krętych
iść z pomocą wszystkich świętych.
Od choroby, od pieniędzy
by żyć w zdrowiu, nie być w nędzy.
Od pożaru, od kradzieży
i w co tylko ktoś tam wierzy.
Iść pomimo przeciwności
póki niosą stare kości.
By z pomocą diet i leków
dotrwać do pięknego wieku.
Pozdrawiam wszystkich w tym Nowym 2026 Roku.
Podziękowania
Ulepiłem bałwana
co ładną buzię ma,
z pieskiem na kolanach
i następnego dnia
piszą, że autor nieznany,
że dzieło, że się podoba,
że jestem poszukiwany
i że będzie nagroda!
Od dawna ze śniegiem się bratam
i jestem mocno wzruszony,
że w końcu na stare lata
zostałem zauważony.
Czekają nowe wyzwania
choć zdrowie nie dopisuje,
a za te słowa uznania
wszystkim bardzo dziękuję.
















































